Dziś pierwszy dzień w nowej szkole. Nowe miejsce, nowe znajomości, można powiedzieć nowe życie. Odrobinę obawiam się tego, jak mnie tu przyjmą, ale dobrze mi to zrobi. Tak bardzo chciałabym być tutaj po prostu sobą. Spojrzałam na zegarek. Było już dziesięć po siódmej, a rozpoczęcie miałam o ósmej, więc musiałam zacząć się zbierać. Ubrałam czarną spódniczkę do połowy ud i delikatną białą bluzkę. Nie zbyt dobrze czułam się w tym komplecie, ale tato wymagał ode mnie takiego stroju. Uważał, że dziewczyna z rodziny na poziomie musi się stosownie ubierać. Dla mnie była to głupota, ale nic nie mogę z tym zrobić. Na nogi włożyłam czarne converse, które udało mi się wymusić. Chociaż tyle. Dziś postanowiłam się nie malować. Mam ładną cerę więc jest to zbyteczne, poza tym wolę być naturalna. Włosy, dla wygody, upięłam w koczek i zeszłam na dół. Już miałam wychodzić, ale zatrzymał mnie głosy taty:
-Może byś się pożegnała? Poza tym nie zjadłaś śniadania.
-Oj tato, nie jestem głodna. Jak będę wracać zjem coś na mieście-rzuciłam, żeby dał mi spokój.
-Dobrze, w takim razie idź już bo się spóźnisz-odpowiedział mi.
-Dobrze, do zobaczenia.
-Pamiętaj, że mam wyjazd służbowy i wracam dopiero po niedzieli.
-Pamiętam, jeszcze raz do zobaczenia.
Po tych słowach wyszłam z domu. Szybko ruszyłam w stronę szkoły. Po chwili byłam na miejscu. Pospiesznie weszłam do środka i udałam się do sali, w której miało odbyć się uroczyste rozpoczęcie. Zajęłam pierwsze lepsze miejsce, jak najbliżej drzwi i czekałam, aż to wszystko się skończy. Chciałabym już być w domu. Postanowiłam rozejrzeć się po sali. Niektórych znałam z widzenia. W końcu jestem tu od początku wakacji. Wkrótce dyrektorka zaczęła swoją nudną przemowę. Była ona strasznie długa. Miałam ochotę wyjść, ale tato by mi tego nie darował. Musiałam "pokazywać klasę". W końcu się skończyło. Rozeszliśmy się do klas. Miałam problem ze znalezieniem odpowiedniej sali, ale się udało. Pospiesznie zajęła miejsce w ostatniej ławce i czekała na wejście nauczyciela. Rozejrzałam się po klasie. Większość chłopców patrzyła na mnie z porządaniem. Doskonale znałam to spojrzenie i nienawidziłam go. Dziewczyny też na mnie zerkały z wyraźną zazdrością. Wspomnienia do mnie wróciły i miałam jeszcze większą ochotę wyjść. W pewnej chwili do klasy weszła młoda kobieta, była naszą wychowawczynią.
-Dzień dobry. Nazywam się Lisa Moore. Będę waszą wychowawczynią.
Klasa przywitała ją ciepło. Po niektórych chłopcach było widać, że im się podoba. Rzeczywiście była naprawdę ładną, zgrabną kobietą. Chciałabym mieć taką figurę. Dużo mi do niej brakuje. Ja jestem dosyć gruba, pomimo ćwiczeń, biegania. Z rozmyśleń wyrwał mnie jej ciepły głos.
-Chciałabym, żebyście się przedstawili. Później rozdam wam plany lekcji. Prosiłabym również, żebyście do końca wybrali dodatkowe zajęcia. Dziś przedstawię wam ich listę.
Kiedy pani Moore skończyła wypowiedź wszyscy się przedstawili. Plany lekcji zostały rozdane. Na końcu zaczęła wypisywać na tablicy listę zajęć. Chciałam już wrócić do domu. Żaden inny nauczyciel nie robił nic takiego, bo widziałam jak inni uczniowie wychodzą ze szkoł. No ale cóż. Przejrzałam listę zajęć. Na pierwszy rzut oka nic dla mnie. Kółko literackie, chór, zajęcia plastyczne. Dalsze propozycje mocno mnie zainteresowały. Basen, lekkoatletyka, siatkówka. Zamierzałam zapisać się na wszystkie zajęcia sportowe plus do wolontariatu. W końcu skończyła. Szybko wyszłam ze szkoły bo nie wytrzymałabym tam ani chwili dłużej. Nie chciałam jeszcze wracać do pustego domu, więc ruszyłam w stronę parku by pobiegać. Po godzinie wróciłam do domu, bo musiałam się przebrać. Włożyłam przetarte dżinsy i za dużą koszulkę. Włączyłam komputer i zalogowałam się na facebooka. Miałam kilka zaproszeń od ludzi z klasy. Akceptowałąm. Miałam się wylogować, ale zauważyłam, że Matt jest dostępny. Nie mogłam zmarnować takiej okazji i szybko napisałam.
-Hej przystojniaczku :*
-Hej księżniczko ;) Jak w nowej szkole?
-A jak ma być bez ciebie i Sam?? Dziwnie się czuję nie mając was przy sobie. Tęsknię :(
-Ja też tęsknię.
-Ty masz przynajmniej Sam...
-Nie przejmuj się tak bardzo. Poza tym mam dobrą wiadomość. Odwiedzę cię w końcu. W piątek przyjażdżam na cały weekend ;)
-Bardzo się cieszę :) Sam przyjeżdża z tobą?
-Sam nie może. Ja muszę uciekać bo idę z chłopakami i naszą przyjaciółką do klubu, odstresować się. Do zobaczenia ;)
-Pa.
Na tak, on ma swoje życie, nie może ciągle ze mną pisać. Dobrze, że niedługo przyjedzie. Jest jeszcze jasno, a mi się strasznie nudzi. Pójdę jeszcze raz pobiegać. Na zewnątrz jest jeszczedość ciepło, a przy bieganiu jeszcze bardziej się rozgrzeję, więc przebrałam sie w krótkie spodenki i bokserkę. W pasie zawiązałam sobie bluzę, żeby przypadkiem nie zmarznąć. Na nogi włożyłam moje ulubione, białe buty do biegania. Wzięłam jeszcze mp3 i słuchawki i wyszłam z domu. Było całkiem przyjemnie, a przy okazji mogłam lepiej poznać okolice. Nawet nie zauważyłam kiedy się ściemniło i zrobiło się chłodno. Włożyłam na siebie bluzę i w szybszym tempie zaczęłam wracać do domu. Nagle poczułam, że na kogoś wpadłam.
-Uważaj jak chodzisz!!-usłyszałam ostry ton jakiegoś chłopaka.
-Sorry, nie zauważyłam cię-rzuciłam obojętnie i spojrzałam na chłopaka. Był przystojny i dobrze zbudowany, ale na mnie nie zrobił specjalnego wrażenia. Matt był od niego dużo ładniejszy.
Chłopak jeszcze coś warknął i widocznie liczył na dalsze przeprosiny. Ja nie miałam zamiaru dłużej z nim rozmawiać więc ruszyłam przed siebie. Po jakimś czasie odwróciłam się. On ciągle stał w tym samym miejscu. Musiał się uważać za kogoś wielkiego i zaskoczyła go moja reakcja. Dupek. Szybko wróciłam do domu, bo zmarzłam w nogi. Byłam tak wycieńczona, że sił starczyło mi tylko na krótki, zimny prysznic. Później położyłam się i zasnęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz