Kiedy się dziś obudziłam nie pamiętałam wczorajszego wieczora. Dziwnie się czułam. Poczułam ból. spojrzałam na nadgarstek i zobaczyłam kilka krwawiących ran. Znów to zrobiłam. Wyśiliłam się mocno i zaczęłam sobie przypominać wczorajsze wydarzenia. Kurwa. Znów ładuję się w to bagno. Nie, nie zniszczę sobie życia, nie powtórzę moich błędów. Żeby zapomnieć postanowiłam pójść do szkoły. Ubrałam pudrowe rurki, bokserkę i luźną, rozpinaną bluzę, ponieważ ranki były już dość chłodne. Na rękę, którą wczoraj okaleczyłam włożyłam bransoletki, tak aby nic nie było widać. Zrobiłam sobie koka, włożyłam jasne vansy i wyszłam z domu. Droga do szkoły minęła mi szybko. Cały czas przypominałam sobie zdarzenia z poprzedniego dnia. Wiedziałam już, że byłam w klubie i że kupiłam jakieś narkotyki. Zastanawiałam się, jak znalazłam dealera, ale tego już chyba sobie nie przypomnę. Kiedy znalazłam się na terenie szkoły zobaczyłam chłopaka z parku. Miałam nadzieję, że on mnie nie zauważy. Pewnym i szybkim krokiem poszłam w stronę budynku. Kiedy pociągnęłam drzwi usłyszałam jego drwiący ton.
-Co, myślałaś, że mi uciekniesz?
-Zostaw mnie gnoju-nie miałam ochoty z nim rozmawiać.
-Już nie jesteś taka pyskata jak wczoraj?! Księżniczka nam się wystraszyła-kpił dalej.
-Posłuchaj uważnie sukinsynu. Nie boję się ciebie, to się nigdy nie zmieni. Jak dla mnie jesteś nikim-nie wiem, skąd wzięło się we mnie tyle pewności i gniewu, ale wtedy wcale się nie bałam, ani jego, ani niczego innego.
-Uważaj bo się wystraszę-teraz trochę spoważniał.
-Myślisz, że nie widzę strachu w twoich oczach? Co, chciałeś zaszpanować przed kolegami, a tu nieoczekiwanie taka dziewczyna jak ja ci się postawiła-mówiłam dalej.
-Wal się, jesteś tylko głupią szmatą-warknął.
Weszłam do szkoły, bo znudziła mnie ta wymiana zdań. Niestety chłopak wszedł za mną. Jak widać jemu jeszcze było mało. Złapał mnie za pocięty nadgarstek. Syknęłam z bólu.
-Puść mnie!-krzyknęłam.
-Chciałem cię tylko poinformować, że jesteś skończona-mówił cicho.
-A ja chciałam cię poinformować, że jak dla mnie jesteś pieprzonym zerem-powiedziałam słodko i udałam się do sali, w którj miałam mieć teraz lekcje.
Reszta godzin spędzonych w szkole minęła w miarę spokojnie. Został już tylko w-f, który mieliśmy łączony ze starszą klasą. Mimo wszystko cieszyłam się na tą lekcję. Dodatkowe zajęcia jeszcze się nie zaczęły, więc chociaż ta jedna godzina w ruchu była dobra. Przebrałam się w krótkie spodenki i luźny T-shirt, a wtedy uświadomiłam sobie, że muszę zdjąć bransoletki. Oni nie mogli zobaczyć moich rąk. Zaczęłam się denerwować. Zobaczyłam, że jakaś dziewczyna ma na obu rękach frotki. Postanowiłam poprosić, żeby mi jedną pożyczyła. Na szczęście zgodziła się nie pytając o powód. Założyłam ją. Chwilę później usłyszałam gwizdek, który oznaczał, że należy wejść na salę. Bez pośpiechu udałam się na miejsce. Przyszłam jako pierwsza z dziewczyn. Okazało się, że ponad połowa nie ćwiczy z jakichś zmyślonych powodów. Żałosne. W każdym razie nie zamierzałam się tym przejmować. Stanęłam na zbiórce i wtedy zobaczyłam, że do klasy, z którą mamy tę lekcję chodzi mój prześladowca i pewien chłopak z mojego dawnego otoczenia. Tym pierwszym nie przejęłam się aż tak bardzo, ale przy drugim myślałam, że się rozpłaczę i ucieknę. Wspomnienia znów mnie otoczyły. W oczach stanęły mi łzy, ale nie dałam im wypłynąć. Zamiast tego zaczęłam intensywnie ćwiczyć, żeby rozładować emocje. Po rozgrzewce mieliśmy grać w siatkę. Drużyny wybierali chłopcy ze starszej klasy. Jako pierwszy wybierał Joe, element mojej przeszłości i jakiś chłopak, którego nie znam. Joe jako pierwszego wybrał chłopaka z parku. Okazało się, że ma on na imię David. Niedługo później usłyszałam swoje imię. Joe mnie rozpoznał. Wystraszyłam się, ale nie dałam tego po sobie poznać. Podeszłam do mojej drużyny, a wtedy szepnął:
-To co Evie, powtórka z rozrywki.
Spojrzałam na niego słabym wzrokiem. Byłam zrozpaczona. Dlaczego trafiłam tutaj akurat na niego?! Na szczęście dziś sobie chyba odpuścił. Ja, podczas gry, dawałam z siebie wszystko i nie dałam mu się wyprowadzić z równowagi. Po lekcjach szbko pobiegłam do domu. Wpadłam do swojego pokoju i zaczęłam płakać. Czułam się okropnie. Z tego wszystkiego znów sięgnęłam po żyletkę. Na naukę nie miałam siły. Spakowałam się tylko na jutro, wzięłam prysznic, przebrałam się i położyłam. Długo rozmyślałam. O przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. O swoim zjebanym życiu. Wszystko widziałam w ciemnych barwach. Jedynym plusem było to, że jutro piątek. Szkoła kończy się przynajmniej na dwa dni, a do mnie przyjeżdża Matt. Pogrążona w myślach, nie koniecznie pozytywnych, zasnęłam.
Nowy post plz ;)
OdpowiedzUsuń