niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział IV

   Kiedy się dziś obudziłam poczuła strach, któy czułam zawsze w starej szkole. Niechętnie zwlekłam się z łóżka i wzięłam zimny prysznic, żeby trochę oprzytomnieć. Dziś nie obudziłam się tak wcześnie jak zwykle, więc gdy się ubrałam poszłam prosto do szkoły. Nie biegałam wcześniej. Kiedy weszłam na jej teren od razu podszedł do mnie Joe. Złapał mnie za tyłek i zaczął mówić.
-Co jest? Już nie uciekasz?
-Odpierdol się w końcu ode mnie-warknęłam, ale to nic nie dało.
-Nie rozpłakałaś się? Myślisz, że nie wiem, że w środku pragniesz stąd natychmiast uciec?-drwił dalej.
-Spieprzaj-mówiąc to kopnęłam go z kolanka w krocze i szybko pobiegłam do szkoły. Czyli ten koszmar znów się zaczął. On nie odpuści. Przynajmniej jest sam. Chociaż nie, jest jeszcze ten cały David. Może być ciężko, ale zrobię wszystko, żeby sobie z tym poradzić. Nie poddam się. Muszę przezwyciężyć ten cholerny strach. Muszę w końcu zacząć normalnie żyć. Przez chwilę przestałam się obawiać tego, co przyniesie przyszłość. Wiedziałam, że muszę być silna, że jestem silna. Nie mogę tylko w siebie zwątpić. Ani się obejrzałam, a rozbrzmiał dzwonek na lekcje. Poszłam do odpowiedniej sali i zajęłam miejsce. Był język polski. Nauczycielka podobno zaprosiła na lekcję uczniów starszej klasy, członków kółka teatralnego, żeby coś dla nas odegrali. Kobieta weszła do klasy, a za nią kilka, naprawdę ładnych dziewczyn, a później chłopcy. Na końcu zauważyłam Davida. On chodzi na kółko teatralne? Dlaczego on musiał tu przyjść? Źle się czułam, widząc go .Bałam się, że Joe powiedział mu o mojej przeszłości. O tym co mi zrobili Joe nie wiedział, więc mógł powiedzieć tylko o tym, że zamknęłam się w sobie, byłam prześladowana i się cięłam. O narkotykach też nie wiedział. O tym wiedział tylko Matthew. Na szczęście członkowie kółka odegrali jakąś scenkę i w miarę szybko wyszli z naszej klasy. Reszta lekcji minęła normalnie. Mieliśmy dziś w-f, znów na ostatniej lekcji. Graliśmy w siatkę. W sumie to lubię najbardziej. Byłam lepsza od większości chłopaków. Fajnie się czułam grając. Na koniec lekcji biegaliśmy, za karę. Między chłopcami doszło do jakiejś przepychanki, a oberwało się za to wszystkim. Na szczęście lubię biegać. Większość dziewczyn jęczała, a ja dałam z siebie wszystko. Miałam imponujące tempo biegu i wytrzymałam tak 15 min, więc jest dobrze. Po skończonych lekcjach szybko wróciłam do domu. Na szczęście nie natknęłam się na Davida ani na Joe. Kiedy weszłam do swojego pokoju, usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz. Na mojej buzi pojawił się szczery uśmiech. Dzwonił Matt.
-Hej Matt-przywitałam się.
-Hej księżniczko.
-O której będziesz?
-Jestem już na odpowiedniej ulicy, ale ciężko mi jest znaleźć twój dom. Mogłabyś po mnie wyjść?-spytał.
-Jasne-po tych słowach rozłączyłam się i biegiem wyszłam z domu. Kiedy byłam na ulicy zobaczyłam sylwetkę przyjaciela, zmierzającego w moją stronę. Podbiegłam do niego i przytuliłam go mocno.
-Tak bardzo tęskniłam-mówiłam tuląc się do niego.
-Ja też tęskniłem. Możemy zostawić moje rzeczy u ciebie i pójść na spacer. Porozmawiać jak za starych dobrych czasów-zaproponował.
-Jasne-powiedziałam wesoło i zaprowadziłam go do domu. Zostawił rzeczy, napił się i wyszliśmy.

2 komentarze: